Zostaliśmy społecznikami

19. wrzesień 2005
Od rana jeździmy, dzwonimy i załatwiamy.

Zawieźliśmy do Sopotu, do innych członków wspólnoty i do Administracji listę zauważonych przez nas usterek. I tych związanych bezpośrednio z remontem elewacji i tych z remontem dachu (wciąż cieknie nam wieżyczka) i izolacji poziomej (zgłoszonych przez sąsiadów).

Porozmawialiśmy z robotnikami i wyjaśniliśmy im, że malowanie wewnętrznych obramowań okienek piwnicznych można wykonać dopiero po położeniu tynku – kolor musi pasować idealnie do odcienia tynku – a najlepiej, żeby te obramowania też wykonali z tego tynku.
Zadzwonił szef ekipy remontowej i przyznał, że to co usiłowali położyć to rzeczywiście nie to samo co zamawialiśmy. Będzie zmiana na Ceresit, a co ważniejsze na wybrany kolor.

Spędziliśmy też paręnaście minut w dziale technicznym Administracji budynków, wyjaśniając sobie poszczególne uwagi na liście usterek i inne, interesujące nas kwestie. Przede wszystkim sprawę wieżyczki. Istnieje szansa, że wykonany zostanie całkowity jej remont – finansowany przez konserwatora zabytków. Ale musimy nad tym popracować.
Żeby wszystko było jasne, że zależy nam bardzo na tym, żeby nie ciekło nam na głowę, złożyliśmy do sekretariatu pismo – zażalenie, prośbę o interwencję itd. w jednym.
W każdym razie pracujemy nad umocnieniem swojej pozycji tych którzy zabiegają, żeby było ładnie i porządnie. Ktoś musi, więc możemy to być my. zgodnie z zasadą: Chcesz to mieć zrobione porządnie ? – zrób to sam!


Podłoga, wciąż podłoga

17. wrzesień 2005

Dzięki temu, że przywiozłem z firmy palety na którym przywożą nam sprzęt, mieliśmy dość bardzo fajnego materiału do budowy. Łatwiej się robi z miękkiego drewna i równych dech z płyt wiórowych. Agata się zawzięła i robiliśmy do zmroku. Praktycznie wykonaliśmy 80% z tego co mieliśmy do zrobienia (na podłodze). Na pewno idzie nam to wolniej niż Agaty ojcu, ale mamy trudniejszy teren :-) no i mniej cierpliwości. W każdym razie robimy postępy. Być może następny dzień pracy zakończy naszą męczarnię z podłogą.


Miał być tynk, a są jaja?

17. wrzesień 2005

Przyjechaliśmy o 10 do Sopotu – i od razu się zaczęło. Trochę porozmawialiśmy z robotnikami i w pewnym momencie jeden z nich się zapytał:
– a na podwórku państwo byli? Tynk tam kładziemy.
Poszliśmy więc na podwórko i …

!!! STOP !!!
  • – Skąd wy to macie ? !!!

    • – Co to za kolor, co to jest ? !!!

      • – Lepiej tego nie kładźcie dalej !!! – po co macie to ściągać ???

Chwyciłem za telefon i dzwonię do szefa.
Kładą AkrylTynk M firmy Lakma, a mieli kłaść tynk mozaikowy CT 177 Ceresitu. Nie zgadza się ani kolor, ani faktura. Miał być ciepły zielony – pasujący do oliwki na gzymsach – a jest prawie turkusowy !!!. Gryzie się strasznie !!!
Po chwili oddzwania szef ekipy remontowej i mówi, że producent go zapewnił, że kolor się zmieni po 24 godzinach – być może, ale nie za bardzo się nam wydaje. W dodatku on twierdzi, że to ta sama firma, że to mu zrobili na zamówienie, że Lakma robi dla Ceresitu. Coś się nam nie zgadza. Dwa dni temu mówił, że ten tynk jedzie z południa Polski.
Ściągamy jeszcze na podwórko wszystkich obecnych sąsiadów i dyskutujemy – nikt się nie zgadza na ten kolor. Chyba trzeba będzie przełożyć oficjalny odbiór remontu.
Na razie robotnicy przerywają pracę przy kładzeniu tego na ściany. I tak mają wiele innych rzeczy do wykończenia.


A nie chcieliśmy się denerwować

16. wrzesień 2005

Zawiozłem Agatę do Sopotu. Nie było jej tu tydzień. Po pierwsze całą droge mnie wkurzała, a mówiła, że nie chce się denerwować, że coś na pewno będzie nie tak. I jeszcze całą drogę mi pokazywała inne kamienice z komentarzem:
O! O taki kolor mi chodziło! – złośliwa żaba !!!

Na miejscu okazało się, że najprawdopodobniej nie będzie w poniedziałek odbioru – nawet nie zaczęli jeszcze nic robić z tym tynkiem na cokole. A poza tym sokole oko Agaty wynalazło furę niedoróbek.

  • Patrząc od dachu:
  • Zachlapane farbą dachówki.
  • w okrągłym okienku na klatce:
    • każda z dwóch klamek jest inna, w innym kolorze,
    • wykonanie otworów pod języczki zamków woła o pomstę do nieba,
    • uszkodzona rama okna.
  • Wiszące luźno kable od kablówki, nieosłonięte kable dochodzące do skrzynki na budynku.
  • Niewyprostowana balustrada na I piętrze.
  • Brak numeru budynku.
  • Stolarka drzwiowa:
    • uszkodzone – najprawdopodobniej przy wynoszeniu rusztowań – skrzydła drzwiowe,
    • widoczne, nieestetyczne śruby w skrzydle i ościeżach,
    • niewyregulowany samozamykacz,
    • klamka – choć została wymieniona na gałkę to jednak nie przystaje to do charakteru budynku,
    • drzwi od klatki od podwórza – niepomalowane na kolor pozostałej stolarki budynku.
  • Niewymienione jedno z okien w piwnicy.

Wszyscy czegoś ode mnie chcą !

15. wrzesień 2005

Był już nawyższy czas by sprawdzić co się dzieje w Sopocie. W związku z nawałem pracy nie byliśmy tam już parę dni. Gdy tylko dotarłem rano na Helską zaczęło się „Kongo” .

Najpierw rozmowy z robotnikami:
Te związane z naszym mieszkaniem:

  • Czy pomalować jeszcze raz od zewnątrz okno?
    – dopiero po chwili dowiedziałem się że chodzi o lukarnę z zewnątrz.
  • Czy mam zapłacić za rynienki i parapety ?
    Blacharz powiedział, że jego szef mu powiedział że mu nie zapłaci za rynny i parapety. Chciał ode mnie wyciągnąć kasę. W tym momencie przyjechał szef – spytałem się go więc, z głupia frant, ile mam zapłacić blacharzowi. Oczywiście nic nie będę musiał płacić.
  • Znalazł się Romek, ale wygląda nie najlepiej. Brudny, zmęczony, mówi że zarabia (oczywiście chciał wyciągnąć 5 zł. na papierosy – nie dostał). Miał siedzieć cały dzień w domu i odpoczywać to zbiegłem na dół, żeby powiedzieć, że mogą malować tą lukarnę od zewnątrz.

i te związane z remontem elewacji:

  1. Najprawdopodobniej generalny odbiór, z całą pompą, w obecności prezydenta miasta, odbędzie się w poniedziałek, około 12. Więc wszystkie zażalenia i wątpliwości musimy spisać na papierze przedtem, żeby nie zakłócać uroczystośći :lol:
  2. Obejrzałem balustradę na schodach do drugiej klatki, którą wczoraj zamontowali. Naprawdę się postarali – wygląda imponująco.
  3. W drzwiach wejściowych pojawiły się kraty. Wyglądają dziwnie – jakby kute, a jakby nie. Natomiast rozmawiałem z p. Bogdanem (czyli szefem firmy) i potem ze stolarzem na temat tych ochydnych śrub. Stolarz twierdzi, że teraz to już jest trochę za póżno na ich zasłanianie, bo jeżeli zaszpachluje to i tak szpachla odpadnie. To są drzwi od klatki więc są bardziej narażone na trzaskanie i szpachlowanie się na wiele nie zda. Po prostu szpachla odpadnie. Gdy drzwi są zamknięte to nie widać tych śrub. Nie mam pomysłu jak to załatwić czy rozwiązać.
  4. Robotnicy malowali kulki na attykę – ale tylko dwie? :-(
  5. No i w końcu te nieszczęsne kafle. Stwierdziłem, że nie będziemy tego na pewno robić przed odbiorem remontu. Pan Bogdan zaproponował mi kolor kafli … !!! UWAGA !!! Paradyż Alabama !!! :-D

Drogie kafle

13. wrzesień 2005

Już parę dni temu zgodziliśmy się (jako wspólnota) na wykonanie barierki na schodach prowadzących do drugiej klatki. Na razie jest tam taka zwykła, niezbyt prosta bariera z rur, chcemy żeby wymienic ją na porządną i ładną.
Dziś rano zadzwoniła nasza sąsiadka – rozmawiała z szefem firmy robiącej remont elewacji, na temat wykończenia schodków. Chciała połozyć tam kafle, wstępna wycena to około 2,5 tys. PLN z materiałem i robocizną. Zadzwoniłem więc do Agaty – i po krótkiej konsultacji stwierdziliśmy, że to trochę drogo. Facet stwierdził, że altankę śmietnikową (z dachem, drzwiami itd,) wykona za 500 złotych, a teraz chyba chce sobie odbić te koszty :-) .
Dodatkowo dobór materiałów, kafli trochę potrwa, a ceny n.p. całkiem porządne, mrozoodporne, antypoślizgowe kafle to:

Paradyż Alabama
cennik Consus na dziś
stopnica
 
 
Płytki 30 × 30 cm.
gładka i stopnica
31,00 zł/m²
antypoślizgowa
33,75 zł/m²
R11 – KLIF
płytka polerowana
71,30 zł/m²
cokoły
30 × 7,2 cm
3,20 zł/szt.
30 × 8,3 cm
3,50 zł/szt.
30 × 8,3 cm
4,20 zł/szt.
do gresów polerowanych

tak, że lepiej zrobić porządny projekt i zrobić to przy okazji zagospodarowania terenu.

Chciał sobie pogadać ?

Po południu zadzwonił do mnie w/w szef firmy i stwierdził że jemu właściwie też nie bardzo na rękę to kładzenie kafli teraz, tuż przed odbiorem przez najwyższe władze :-) . Powiedziałem, żeby się nie przejmował zadzwonimy do niego gdy będziemy robili małą architekturę.


Zdjęli rusztowania

12. wrzesień 2005

Na moment wpadliśmy do Sopotu. Obejrzeliśmy kamienicę bez rusztowań. Jest troszkę za jasna, troszkę za żółta, ale ładna – wg mnie zrobiła się bardzo delikatna. Mam nadzieję, że ciemny, ciepły zielony dół doda jej trochę kontrastu.
Spotkaliśmy sąsiadów i razem z nimi oglądaliśmy cały dom. Okna i drzwi wyglądają całkiem dobrze. Zdążyliśmy jednak razem z sąsiadami opieprzyć faceta który montował okna, za bałagan na klatce i za wykonanie drzwi. Obiecał, że zaszpachluje i zamaluje wszystkie wystające śruby – niech nie liczy na wyrozumiałość – tego będziemy pilnować. Już chcieliśmy go opieprzyć za to że nie ma parapetów, ale zobaczyliśmy, że właśnie przyjechał żeby je montować. Jutro ma przywieźć okrągłe okienko i przy okazji zamalować uszkodzenie ramy.

Wciąż nie ma Romka

Romka nie było. Pytaliśmy się sąsiadów – nikt nic nie wie. Ostatnio mówiliśmy żeby zaczął sobie szukać mieszkania na czas wejścia ekipy – ale chyba nie zostawił nam wszystkiego ?
Przy okazji sąsiad dał nam telefon do jakiegoś człowieka – podobno w sprawie sprzedaży mieszkania. Bardzo się zdziwiliśmy, ale gdy zadzwoniliśmy pod podany numer wszystko się wyjaśniło. Facet wie że jest do sprzedania mieszkanie w naszej kamienicy, ale nie wie za ile, kto sprzedaje i jakiej wielkości jest to mieszkanie. Myślał że ja to wiem :-) .


Niedzielne murowanie

11. wrzesień 2005
Kto, kogo, kiedy, gdzie, czyje

Zaczęliśmy od dyskusji na tematy życiowe. Nie było łatwo sobie nawzajem wytłumaczyć, o co nam chodzi i czego potrzebujemy, ale jakoś udało się dojść do porozumienia i powoli zabraliśmy się do pracy.

Dzięki porządkom znajdujemy błędy

Najpierw musieliśmy poprzestawiać sprzęty i trochę posprzątać. Przy okazji okazało się, że prawdopodobnie brakuje nam jeszcze paru kabli do czujek alarmowych i do instalacji „Video On Demand” :-) . Wszystko przez te ciągłe zmiany juz na placu budowy. Trzeba będzie to uzupełnić i nanieść zmiany w planach instalacji.

  • Prace na dziś to:
  • murowanie ściany
  • przeniesienie pod tą ścianę pozostałych płyt OSB i wełny mineralnej, czyli zrobienie porządku w wieżyczce
  • Zrobienie porządku z narzędziami, gwożdziami, śrubami itd.
  • Wyrysowanie na jednej z płyt skomlikowanego wzoru do wycięcia
  • Powyższe prace zostały wykonane – podpisano kierownik budowy.
Gdzie jest Romek?

Wygląda na to, że Romka nie było co najmniej od dwóch dni. Nic się nie zmieniło w kablach, śmieciach i w jego kanciapce. Jeżeli jutro go też nie będzie zaczniemy sie chyba niepokoić.

Zmiana pomysłu na materiał na podłogi ?

Po wieczornym oglądaniu naszego ulubionego programu — Wielkie projekty ( Grand Designs )  na Travel & Leaving – Agata zachwyciła się nowym materiałem na podłogę — płyty MDF

Musimy to obejrzeć, obmierzyć i przeliczyć.

Remont elewacji — czyżby chcieli nas oszukać ?

Nie tylko my komentujemy wygląd wewnętrznej studni. Po pierwsze nie otynkowana ani nie pomalowana jedna ściana – ta od sąsiadów z Helskiej 11 — wygląda to ochydnie. A po drugie wygląda na to że w studni położyli tylko “zacierkę” z kleju, wtopili siatkę i pomalowali to, a nie położyli tynku !!!. Musimy na to zwrócić uwagę administracji. Przy okazji musimy pilnować parapetów na klatce — stare zabrali, a teraz straszą nas cegły i dziury spod okien. Wygląda tez na to, że przy montowaniu uszkodzili też ramę najwyższego (a nas najbardziej interesującego) okienka na klatce. No i właściwie jest to tylko rama, więc poczekamy na montaż okna.


Wykończyliśmy ją w kuchni

10. wrzesień 2005
Lepiej póżno niż wcale.

Nie mogliśmy byc od rana, zatrzymały nas przykre obowiązki rodzinne. Ale niezrażeni dotarliśmy w końcu na miejsce remontu. Obejrzeliśmy sobie postępy na elewacji:

  • Mamy rynienkę nad lukarną (oknem w kuchni)
  • Pomalowali już cycate baby z lwimi łapami – tak że nic już z nimi nie będziemy robić
  • Sąsiad z doły wywalczył obróbkę kominków wychodzących do wnętrza studni, i wyprowadzenie ich ponad dach.

A nastepnie zabraliśmy się za wykończenie podłogi w kuchni i garderobie – zostały nam do położenia niecałe dwie płyty. Nie mogliśmy jednak tego zrobić przed wymianą słupów i położeniem instalacji.
Zaczęliśmy więc od położenia rurek do grzejnika w łazience. Przecisnęliśmy je między wszystkimi deskami, belkami, kablami itd. i opatuliliśmy je w neoprenowe koszulki.

Długa podróż po cięcie desek

Dwa dni temu zadzwoniła Zuzka i zadała dziwne pytanie.
– Czy macie coś do cięcia ?
Przyjechali razem – Zuza z Bartem. Przywieźli 4 deseczki do przycięcia. Bart sam sobie przyciął na wyrzynarce bo ja oczywiście zrobiłem fale dunaju. Całe szczęście, że i tak cięliśmy z zapasem, a potem wyrównywaliśmy strugiem elektrycznym. W każdym razie półeczki powinny pasować.
Przy okazji obejrzeli postępy na budowie. Nawet zauważyli zmiany, więc nie jest najgorzej.

PS. Możecie zostawić komentarz :-)


Czy on kiedykolwiek widział kobiece piersi ?

7. wrzesień 2005
Kobiety z lwimi łapami

Zacznę trochę od końca.
Przyglądając się rzeźbom kobiet z łapami lwów, które siedzą po obu stronach attyki zauważyłem, że robotnicy usiłowali poddać je “renowacji”. Stwierdziłem, że dość wyraźnie zaznaczyli wystającą kość łonową, a Agata zadała jakże celne pytanie :
— Czy on kiedykolwiek widział kobiece piersi ?
No bo tak krzywych piersi dawno nie widziałem :-)
Przy drugim posągu wysilili się znacznie bardziej – chociaż nie zrobili jej nosa i połowy twarzy to wykonali sutka, niestety tylko jednego.
Zdecydowałiśmy, że Agata przyjedzie w sobotę, i będzie – pod moim kierownictwem oczywiście i pod okiem znawcy – rzeźbić kobiece ciała.

Drzwi i okna

Drzwi przed remontem

Przywieźli i zamontowali nam drzwi wejściowe i okna na klatce. Okna wyglądają jeszcze niczego sobie, ale drzwi choć bardzo ładne, niezbyt przypominają orginał, może to się zmieni jak dojdą kraty. W dodatku są strasznie wykończone – widoczne są śruby łączące poszczególne warstwy, klamka zewnętrzna nie wiadomo skąd. Od razu zgłosiliśmy to do administracji – niech oni też trochę popracują.

Domofon

Zebraliśmy wszystkie wymagane podpisy i zawieżliśmy uchwałę do administracji. Czekamy na podpis (zgodę) gminy.