W związku z nawałem pracy i przy okazji przenosinami Bloga na nowy serwer zaniedbałem trochę opisywanie postępów przy remoncie i okolicach, ale już się poprawiam
Przenosiny na nowy serwer.
29. listopad 2005Ach te urzędniczki …
28. listopad 2005Fajans
Podjechaliśmy do Sanetu zapytać się co z naszymi stelażami. Okazało się, że stelaże są, płytki są, muszle (czyli ceramika) też są, tylko desek nie ma. A że jest tam bardzo miła obsługa, to zaprosili nas do magazynu, żeby pokazać jak wygląda to co już im przywieżli.
Opiszę to tak — niby to Villeroy-Boch Omnia (czy Targa) Classic — wychodzi na to, (w porównaniu do innych bieżących promocji), że kosztuje (razem z deską) 263 zł — i tyle jest warte. Powłoka nierówno położona, nie jest gładka, faluje — a oglądaliśmy to w magazynie, przy kiepskim świetle. Oglądaliśmy też miskę ustępową Cersanitu — chyba to była Libra albo Delfi ( w IK odpowiednio 199 albo 270 PLN netto) i wyglądała znacznie lepiej. i pod względem wzornictwa i wukonania. A ja nie mam o produktach z Kielc najlepszego zdania — bez urazy
.
Nie wiem czy się nie skusimy na stelaż + płytka w promocji i do tego ładna i porządna wisząca miska ustępowa.
Bo co z tego, że to Villeroy und Boch
(taki przynajmniej ma napis) skoro to fajans ???
Wydział Architektury UM w Sopocie
Dziś miała wrócić z urlopu pani architekt zajmująca się naszym projektem.
Nie podaję tu nazwiska, choć jeżeli pani jest z UM Sopot, wydział Architektury, a zajmuje się ulicą Helska to i tak zainteresowani wiedzą, że chodzi o …
Od złożenia wniosku o pozwolenie na budowę (czyli od 13. października — kolejny dowód na to, żeby 13-tego nic nie załatwiać) minęło już 31 dni roboczych, a nikt nic na ten temat nie wie.
Podjechaliśmy więc osobiście, sprawdzić czy nie trzeba bedzie uzupełnić wniosku. Pierwsze pytanie pani architekt brzmiało:
- Ona
- Jakie tam przedtem bylo ogrzewanie ?
- My
- Gazowe – mówimy zgodnie z prawdą.
- Ona
- To po co składacie wniosek o pozwolenie na budowę ? (sic!)
- My
- Bo chcemy, żeby było zgodnie z prawem.
– (no i żebyśmy mogli sobie podwyższyć limit odliczeń VAT’u oczywiście
)
Oczywiście przyczepiła się, że nic nie widzi na projekcie, że rysunek nieczytelny, że komin nie zaznaczony, ani nie opisany — oczywiście projektanci się nie popisali, ale skoro w ogóle nie widzi potrzeby żebyśmy taki wniosek składali to może by trochę nam ułatwiła życie. I zadaje następne pytania:
- –
- A czy wspólnota jest duża? Bo jeśli nie to będę musiała wszystkich zawiadomić, a to może potrwać!
- –
- A dlaczego pan na
Oświadczeniu o prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane
nie podał numery księgi wieczystej?
Właściwie to się nie ma do czego przyczepić. Prawo jest równe da wszystkich. Dokumenty trzeba wypełniać porządnie. Ale dlaczego ไอ้ ไอ้สัตว ไอ้งั่ง nikt nie mógł mnie powiadomić, jak tylko to przyszło do urzędu i dlaczego musiałem się w urzędzie pojawić osobiście, żeby ktoś raczył wziąć projekt do ręki ???
Odebraliśmy piec
Raport z soboty.
26. listopad 2005Nowy młotek
Sobotę zaczeliśmy od telefonu do OBI — oczywiście okazało się, że nasz młot już
jest. Pojechaliśmy więc go odebrać. Chcieliśmy też się dowiedzieć Co mu było ?
, ale na miejscu okazalo się, że … po prostu dali nam nowy młot. gwarancja znowu dwa lata .. nic tylko się cieszyć.
Po drodze na Helską odebraliśmy jeszcze uchwyt na skrzynki kwiatowe zrobiony przez Agaty tatę. Załadowaliśmy uchwyt na dach (bo do środka się nie mieścił — 1.60 m długości.) i popędziliśmy do Sopotu. Na 1030 umówieni byliśmy z panem Wojciechowskim, który chciał jeszcze zrobić parę zdjęć do swojej opinii.
Ten miły, starszy pan podał nam tą straszliwą nazwę robala, o którym możecie poczytać niżej porobił swoje zdjęcia, a my do roboty.
Zima
Zdecydowanie zima tuż tuż. Było zdecydowanie zimno, choć może minimalnie cieplej niż ostatnio. Musimy w końcu przynieść termometr. Grzanie piecem niewiele dawało — nim naprawdę solidnie się nagrzał już się zrobiło ciemno i czas było jechać do domu.
Elektryka nawala ?
Coś się poluzowało w instalacji elektrycznej. W tej chwili wszystkie nowe kable podłączone są do jednego, starego bezpiecznika i gdy ktoś szarpnął kabel wyrwał go spod śrubki – musiałem to troche porządniej podłączyć, żeby wogóle można było zapalić jakieś światło i nie pracować po ciemku.
Sz. P. Wentylator
Zgodnie z umową zadzwoniliśmy w piątek, (a właściwie to Agata zadzwoniła) do pana od wentylacji. Umówiliśmy się, że ktoś od niego podejdzie po południu. Dziś zadzwoniliśmy, żeby ustalić konkretną godzinę. Po chwili odzdwonił i powiedział, że o 15 ktoś podejdzie. Oczywiście o 16 jeszcze nikogo nie było. Zgodnie z dobrymi radami Agaty zadzwoniłem nim się zrobilo całkiem ciemno. Niestety nic to nie dało — nie wyrobili się — będziemy musieli się umówic w tygodniu.
Pianka i pył
Gdy w czwartek rano przyjeżdzałem pod pracę zauważyłem, że koledzy wyrzucają do kontenera na śmieci opakowania w których przyjeżdza do nas sprzęt najróżniejszy. Niestety nie zdążyłem ich powstrzymać i aby pozyskać ten cenny surowiec musiałem trochę ponurowac w kontenerze
— na szczęście nie za głęboko.
Ten surowiec to kształki do pakowania z pianka polietylenowej — rewelacyjny materiał do wypałniania np. szczlin dylatacyjnuch między podłogą z płyt OSB, a ścianą albo jako listwy dystansowe pomiędzy deskami dachu, a wełną mineralną poniżej. Usiłowałem przekonac do tej pianki Agatę juz wcześniej, ale udało mi się to w pełni dopiero gdy zaczęło nam brakowac grubego styropianu.
Agata więc cięła kształtki opakowań na paski o wymiarach 1.5 × 3 cm i przyczepiła je pod deskami nad (przyszłym) sufitem, a ja wycinałem otwory pod puszki (korzystając z tego, że odzyskaliśmy młot i jego uchwyt SDS Plus — bo nasze wiertło koronowe ma właśnie taki adapter) i kurzyłem (jak najmniej się dało !!!) wycinając bruzdy pod kable w gazobetonie.

Po dokładnych oględzinach okazało się, że nasze wiertło koronowe to nie Toya, a Condor czyli marka własna P.S. Trading.
Przy okazji wycianania otworów w kominie oczywiście udało
mi się przewiercic na wylot więc musieliśmy rozrobić trochę zaprawy, żeby zalepić te dziury.
Miotła, zmiotka, gruz i śmieci
Na koniec trochę jeszcze posprzątaliśmy, żeby następnym razem mieć jak wejść i biegiem do samochodu, do domu zagrzać się trochę !!!
Jak na te warunki, na tą temperaturę to chyba dość pracowicie i efektywnie spędzony dzień.
Spuszczel i inne robale
26. listopad 2005Hylotrupes bajulus
Spuszczel domowy Hylotrupes bajulus
Imagines latają od czerwca do sierpnia w gorące dni, jaja składają w spękania drewna drzew iglastych, nigdy liściastych, na tarcicy, płotach, słupach, belkach i meblach w domach. Larwy żerując w drewnie tworzą z niego sypką, pylistą, silnie ubitą mączkę, która pozostaje w chodnikach i nie zostaje wydalona poza żerowisko. Zniszczenia drewna żerem larw są ukryte, lecz mogą być bardzo duże. Przepoczwarczenie następuje po 3-10 latach żerowania pod powierzchnią drewna. Młody chrząszcz opuszcza żerowisko wygryzionym owalnym otworem o postrzępionych brzegach.
Larwy spuszczela mogą wyrządzać bardzo duże szkody w belkowaniu domów i innych budowli, jeśli elementy te nie zostały zaimpregnowane. Żerują w bielu dobrze ogrzanym przez słońce lub np. grzejniki w budynkach.
Ładny robal prawda ?
To są prawdopodobnie te chrząszyki które u nas były w wieżyczce.
Kiedyś myśleliśmy, że to wołek (Sitophilus, Calandra) a raczej Cynaeus angustus albo inny Tenebrio molitor — jakoś tak nam pasowały zdjęcia larw ( i ich wielkość – do 1.5 cm) i nie myśleliśmy, że to szkodniki drewna, a raczej, że to amatorzy ptasich odchodów. Chrząszczyki już mniej pasowały do wołków, były za duże, lecz siła autosugestii jest olbrzymia.
Oczy otworzył nam p. Wróblewski — który robił wycenę techniczną wieżyczki..
Tak chodzę po internecie i szukam zdjęć robali i oto co znalazłem:
Mącznik młynarek (Tenebrio molitor)
Jakąś taką znajomą mordkę ma — więc może to nie było to najgorsze świństwo, to co spadało tonami z sufitu w towarzystwie pająków ???
Dobrze chociaż, że ptaszników tam nie było brrr …..
Są jeszcze inne możliwości:
Gatunek ten może być mylony ze znacznie mniej destruktywnym zagwożdzikiem fioletowym ( Callidium violaceum L.)
skórnik słoniniec ( Dermestes lardarius L. ) i skórnik natrupek ( D. frischii Kug. ).
te natomiast żywią się ptasią padliną.
Jednak po dokładnym obejrzeniu zdjęć odrzuciliśmy te hipotezy
Chcecie sobie pooglądać i poczytać ?
André Lequet — la biologie du capricorne des maisons
Jarmo Holopainen — Hylotrupes
Svenska Reimpregnerings AB lavTOX ® — Husbock
Rozmowy w ROMie.
22. listopad 2005Wizyta w administracji
Pojechaliśmy do Lidomu i:
- zgłosiliśmy cieknący dach
- porozmawialiśmy na temat ewentualnego remontu wieżyczki
może się okazać, że:- Konserwator się nie zgodzi na pokrycie całości kosztów remontu wieżyczki.
- albo zaoferuje pokrycie tylko części kosztów.
- jeżeli wycena rzeczoznawcy przekroczy 24 tysiące złotych to potrzeby będzie przetarg
czyli znowu będziemy skazani na to kto się zgłosi do przetargu. Nie będziemy więc mogli wybrać wykonawcy sami. - Nikt nam nie zwróci pieniędzy za to, że mieszkanie stoi nieużywane, że nie możemy się wprowadzić. A że będą musieli się dostać do środka, do mieszkania, to nie możemy wykończyć też pozostałych jego części. Nie będą przecież łazić nam z materiałami po nowych podłogach.
- Poszliśmy z panem od remontów dachów obejrzeć nasz nowy — cieknący przy roztopach śniegu — dach.
Oględziny dachu
Okazało się, że specjalista od naprawy dachów w Lidomie to nasz pan wentylator
, tak że po drodze porozmawialiśmy o sposobie rozwiązania problemu z kominkami wentylacyjnymi. Wygląda to tak:
- Aby postawić te kominki musimy wiedzieć dokładnie w jakich miejscach mają się znajdować.
- wchodzi ekipa budująca ścianki
- ekipa tynkuje komin,
- my im pokazujemy gdzie ma stać ścianka,
- oni stawiają stelaż,
- my wzywamy speców od stawiana kominków wentylacyjnych
- spece decydują
– jest zima -22°C, na dachu 30 cm śniegu — nie wchodzimy. - ekipa stoi i czeka na wiosnę
- my stoimy i rzucamy … mięsem
- Bardzo optymistyczna perspektywa, nieprawdaż ?
Jeżeli zaś chodzi o to co cieknie to nic nie wiadomo, nie widać żadnych usterek. Po długich namowach umówiliśmy się tak, że zadzwonimy do niego w piątek, to w sobotę może ktoś podejdzie z palnikiem i spróbuje połatać podejrzane miejsca.
Faktura za projekt
Jak już byliśmy w Sopocie zdecydowaliśmy, że trzeba w końcu odebrać fakturę za projekt gazowy. Podjechaliśmy do Patpolu — kolejnej Administracji budynków — gdzie ma biuro nasz projektant od gazu i wentylacji. Oczywiście jego nie było na miejscu, jego asystent, który zawiaduje fakturami , też gdzieś wyszedł. Dopiero po paru telefonach wyjaśniliśmy sobie i umówiliśmy się. Po 10 minutach na miejsce przyjechał pan Jacek i … nie dal nam faktury, bo nie miał jej przy sobie (byłoby dziwne, gdyby ją cały czas ze sobą woził). Co dziwniejsze w biurze też jej nie miał. Obiecał, że jeszcze dzisiaj wyśle mi ją pocztą. No zobaczymy.
Ryneczek
Czekając na pana Jacka poszliśmy zwiedzić ryneczek przy hipodromie. Dawno nie byliśmy w takim miejscu. Sprzedają tam, oprócz warzyw, ciuchów, moherowych beretów i pseudo-antyków, takie różne cuda. Stare szklanki, talerzyki, butelki i inne śmieci, po 2-3 złote za sztukę.
Wynieśliśmy stamtąd bardzo przyjemne wrażenia. Gdy już uporządkujemy trochę sprawy mieszkaniowe, będziemy musieli poświęcić trochę czasu na wyprawy w takie miejsca.
Przesuwa się termin zakończenia robót
19. listopad 2005Wczoraj wieczorem podjechaliśmy do Castoramy i zapakowaliśmy do samochodu trzy 30-sto kilogramowe worki maszynowego tynku gipsowego Knauf MP75 i 4 25-cio kilowe worki z zaprawą murarską Dublet MP-4. Razem nam wyszło 190 kg — do samochodu.
Dziś pojechaliśmy do Sopotu i nim się przebraliśmy już zadzwonił domofon — przyszedł pan W. z synem robić ocenę stanu technicznego wieżyczki. Obejrzeli, pomierzyli, pokrecili głową, potem chwilę porozmawialiśmy, jeszcze wleźli na dach, żeby pomierzyć z zewnątrz.
Załamali nas trochę.
Do wymiany jest całe poszycie, główne belki są zeżarte przez robaki i spróchniałe – częściowo też do wymiany, jak również jeden ze słupów w ścianie. Dodatkowo trzeba wykonać wzmocnienie pod łączeniem belek niosących dach. Najpierw chcieli tam wstawić słup — ale wypadłby on dokładnie pośrodku wejścia do sypialni, więc zaproponowali zrobienie tam drewnianej ramy opierającej sie na dwóch słupach przy ścianach. A po pierwsze: tego wszystkiego nie da się zrobić teraz, zaraz.
A po drugie takie roboty na pewno uszkodzą wnętrze, ścianki i wykończenie. Jedyną radą (jeżeli chcemy skończyć remont na wiosnę) jest zamknięcie tego pomieszczenia, odcięcie go od reszty mieszkania i wykończenie po remoncie wieżyczki.
Znowu przecieka nam dach.
Dopóki tylko padał deszcz wszystko było w porządku. Ale spadło trochę śniegu, poleżało przez noc i zaczęło topnieć. Na podłodze mokra plama, w dwóch miejscach między deskami kapie, a folia pod dachówkami mokra jest od samej góry. Wygląda na to, że gdzieś podcieka przy oblachowaniu, jakiś kapinos czy inne badziewie jest źle wyprofilowane i podcieka pod folię.
!!! TRAGEDIA !!!
Z powodu mojego wku* … ^#.&%^$@!# … *nia tylko wniosłem na górę 1/5 tony zaprawy, wyciąłem flexem parę bruzd pod kable. Agata trochę wyrównała ścianę i …
… tu nastąpił dość nieprzyjemny epizod, który jedynie przemilczeć można …
… i do domu.
Będą mieli ładną elewację
18. listopad 2005Zadzwoniła do nas sąsiadka — Przewodnicząca zarządu wspólnoty — aby nas powiadomić, że wspólnota z sąsiedniego budynku złożyła do Urzędu Miasta wniosek o wydanie pozwolenia na budowę. Chcą przeprowadzić remont elewacji. Musimy sprawdzić co chcą nam pod bokiem wybudować, umówiliśmy się więc na wizytę w Urzędzie Miasta w Sopocie w czwartek rano.
W czwartek okazało się, że
- Przewodnicząca zarządu wspólnoty nie może przyjechać.
Jak zwykle nas wystawili, sami musimy wszystko załatwiać. - czwartek jest w wydziale architektury dniem terenowym.
Co oznacza, że i tak sie z nikim nie możemy spotkać. - Nie mamy ze sobą żadnego pisma.
Więc nie możemy udowodnić, że jesteśmystroną
w sprawie. Poza tym pani w sekretariacie nie potrafiła nam powiedzieć w jaki sposób mamy udowodnić, że jesteśmy uprawnieni do oglądania dokumentów. Pytaliśmy się jakie mamy przynieść dokumenty, ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi nawet na tak precyzyjnie postawione pytanie.
Pojechaliśmy więc do administracji, do Lidomu, porozmawiać na ten temat.
Po drodze podjechaliśmy do kamienicy sprawdzić czy wszystko co zgłaszaliśmy do naprawy zostało zrobione.
Oczywiście szyba dalej jest pęknięta, a samozamykacz w drzwiach wejściowych wciąż nie działa. Nic się nie zmieniło od soboty, kiedy zabezpieczyłem go przed dalszym niszczeniem drzwi.
W administracji wzięliśmy kopię pisma o Wszczęciu postępowania administracyjnego
i dowiedzieliśmy się na co mamy zwrócić szczególną uwagę przy oglądaniu projektu.
Dziś rano to jest w piątek, 18. listopada pojechaliśmy do Wydziału Architektury UM w Sopocie. Pani w sekretariacie, gdy zobaczyła pismo i notarialny akt własności zrobiła się bardzo miła i od razu skierowała nas do pokoju 103. Tam posadzili nas przy stoliku i przynieśli projekt dla wspólnoty Helska 9-11
.
Projekt jest naprawdę dobrze zrobiony. Remont ma być naprawdę kompleksowy. Odbudowana ma być granicząca z nami attyka i postawiony na nowo hełm wieżyczki. Wykonane ma być docieplenie i izolacja pozioma, wzmocnienie pękających ścian, nowe daszki nad wejściami, zejścia do piwnicy, i wiele innych rzeczy. Na elewacji od strony ulicy mają zostać dorobione gzymsy i boniowania. Kolorystyka bardzo ładna, stonowana, utrzymana w beżach i brązach.
Projekt jest bardzo ciekawy, precyzyjnie wykonany. Właściwie nie możemy mieć do niczego zastrzeżeń.
Jedyne na co zwróciliśmy uwagę to:
- Zamierzają docieplać już docieploną ścianę, przy tarasie na 2 kondygnacji.
Przy okazji stawiania nowej attyki, będą w jakiś sposób musieli przyczepić się do naszej ściany. Nie mogą przy tym uszkodzić naszego docieplenia. nie możemy przecież stracić gwarancji. - W
studni
zamierzają tylko otynkować swoją ścianę. Dobrze by było gdyby zrobili to w kolorze takim jak nasze trzy ściany. Nie możemy ich oczywiście do tego zmusić, ale możemy wywierać na nich naciski
- Aby dostać się do
studni
, mogą:- albo wykonać całą pracę z lin, spuszczając się z dachu ze swojej strony (wysokość H=12,4m).
Jeśli wybiorą ten sposób to życzę im powodzenia
- Przechodzić przez nasze nowe drzwi i piwnicę.
Jeżeli będą tak to chcieli robić, to wystąpimy o kaucję za drzwi.
- albo wykonać całą pracę z lin, spuszczając się z dachu ze swojej strony (wysokość H=12,4m).
Właściwie to życzę im powodzenia i mam nadzieję, że bedą potrafili zrobić wszystko to co pokazali w projekcie. Ulica zrobi się naprawdę bardzo przyjemnym zakątkiem miasta.
I znów robią sobie jaja z klientów
15. listopad 2005Zadzwoniłem rano do Grohe, żeby się spytać, gdzie możemy zobaczyć na żywo
ich produkt w najnowszej promocji ?
Ulotki widzialiśmy już jakiś czas temu, a nigdzie nie możemy zobaczyć jak to wygląda w rzeczywistości. W odpowiedzi dostałem telefon do przedstawiciela na polskę północną. W rozmowie z nim okazało się, że pierwsze zamówione egzemplarze pojawią się w Trójmieście za tydzień, do półtorej tygodnia.
Czyli od ogłoszenia promocji i rozrzucenia po sklepach ulotek, do momentu sprowadzenia musi minąć 20 dni.
Nabijają się z klientów.
Pojechaliśmy do Sanetu. Tam nas uspokoili, mówiąc, że oni zamawiają więcej sztuk i dla nas powinno wystarczyć
. Prawdopodobnie nie będziemy musieli czekać na następną dostawę.
Murujemy i kujemy.
12. listopad 2005Dojechaliśmy do Sopotu z mocnym postanowieniem zabrania się od razu do roboty. Niestety już na wejściu spotkała nas niemiła niespodzianka. Niewyregulowany, zepsuty samozamykacz opadł i uszkadza drzwi. Mimo tego, że dzwoniłem do administracji i zgłaszałem awarie, prosiłem o szybką reakcję, to nikt nic nie zrobił.
Zabezpieczyłem to jak się dało i poszliśmy dalej do góry, do swojej roboty.
Najpierw schowaliśmy pod podłogę plątaninę kabli. Te lecące przy ścianach wcisnęliśmy pod podłogę. Zabezpieczyliśmy potem szparę pomiędzy podłogą, a ścianą styropianem. Potem w końcu udało mi się przekonać Agatę, aby zamiast styropianu który kruszy się i łamie używać sztywnej pianki z której zrobione są usztywnienia do pakowania komputerów. Łatwo to się docina, można to mocno ścisnąć. i spełniła swoje zadanie — chroni przed spadającymi z góry śmieciami, czyli przed tynkiem i gruzem. A dziś zamierzaliśmy całkiem sporo tego zrzucić
.
Agata zabrała się za tynkowanie ścian, a właściwie za łatanie dziur, których narobił Romek przy skuwaniu tynku. Ja natomiast zacząłem zbijać tynk, którego Romek nie zrzucił ze ścian.
Nieszczęścia chodzą parami — popsuł nam się kabel od flexa
, a więc nie mogliśmy, ani wykuć bruzd na kable — bo młot jest w naprawie, ani nie mogliśmy ich wyciąć — bo nie działała szlifierka kątowa. Nie za bardzo uśmiechała nam się zabawa z ręcznym przecinakiem.
Podczas przerwy na drugie śniadanie zaczęliśmy dyskutować na temat centrum medialnego
czyli gdzie będzie się znajdował telewizor, a gdzie sprzęt i dokładniej przyjrzeliśmy się słupowi przy kominie. Okazało się, że cegły które stoją między nim, a kominem są po prosty postawione jedna na drugiej. Przewiązana z kominem, nie jest co druga cegła — jak być powinno — a co 5-6. Długo się nie zastanawialiśmy — już po chwili nie było cegieł — była za to kupa gruzu.
Do wieczora już tylko murowaliśmy — na dwa wiadra. Zmieniliśmy zaprawę z Zaprawy cementowej Dublet M-15 Mpa, na Zaprawę Murarską Dublet 4Mpa, to naprawę była zmiana na lepsze. Już nie potrzebujemy tak betonowych
ścian, a praca jest o wiele przyjemniejsza.
Opublikował/a Michał
Opublikował/a Michał
Opublikował/a Michał